wtorek, 18 czerwca 2013

Rozdział 22

Melanie’s POV

Zajęłam miejsce obok okna. Rachel siedziała w tej samej klasie co ja, ale w środkowym rzędzie. Zapinałam pasy gdy nagle przyszedł Justin. Spoglądał na mnie. Otworzył schowek i podniósł walizkę i rzucił ją tam. Poradził sobie beż żadnych problemów, wyglądało to jakby nic w tej wlizce nie bylo. Sięgnąl by zamknąć i jego korzula uniosła się kilka centymetrów odsłaniając jego abs i tatuaż.
Przysięgam, ten facet jest zbyt atrakcyjny jak na mój gust.
Usiadł obok mnie, gapiąc się na mnie. Nie zwracałam na niego uwagi, nawet na jego obecność.
Wyjrzał przez okno i westchnął 'Melanie' starając się tym wzrócić moją uwagę.
Po prostu zignorowałam to.
Otworzył usta, żeby coś powiedzieć ale stewardesa z przodu mu przerwała i powiedziała by wszyscy zapięli pasy bezpieczeństwa.
- Proszę, posłuchaj mnie - błagał kiedy zapinał pas
Samolot ruszył na pas startowy.
- Nie chcę z tobą rozmawiać - mruknęłam
- Wcześniej. Wystarczy tylko posłuchać.
- Nie chcę aby..' - syknęłam w końcu patrząc mu w oczy.
- Spójrz tylko, wysłuchaj mnie. Nie mam pojęcia skąd ona miała mój numer, a ja nawet nie znam jej imienia - zawołał cicho
- Tak jasne, już nic lepiej nie mówi - powiedziałam przerywając mu
- Mel.. - jego skruszony głos
- Nic do mnie nie mówi, nie chcę cię słyszeć.
Zapadła cisza.
- A co z ostatnia nocą?
- Co z nią? To nic nie znaczy, w ogóle miało to jakieś znaczenie? To było prawdopodobnie tylko kolejny romans dla ciebie - splunęłam - Nie obchodzi mnie to co masz do powiedzenia, nie chce teraz mieć z tobą nic wspólnego. Jestes egocentryczny i niedojrzałym kretynem. Nie wierzę, że utknęłam tu z toba do końca życia - mój głos załamał sie pod koniec.
Starałam się pozostać silna. Ale tot ak naprawdę nie wyszło, ponieważ wszystko co mogłam czuć to fala bólu i smutku.
W sumie myślę, że pocałunek jednak coś znaczy. Myslałem, że się zmieni, myślałam, ze stanie się lepszym człowiekiem. Nie mogę uwierzyć, że się na to nabrałam. To wszystko jest tylko grą dla niego.
Do tej pory samolot opuścił ziemię i byliśmy wysoko, Justin spoglądał mi w oczy ze smutkiem. Ale to było fałszywe.
- Słuchaj przykro mi. Wiem, że zrobiłem źle, tak wiele razy ale  proszę daj mi szansę.
Zaśmiałam się głośno, podniosła głowę aby spojrzeć na niego jeszcze raz.
- Żartujesz? To jest dokładnie to co powiedziałes mi wczoraj. I ja, jako głupi człowiek dałam ci szansę. Nie waż się mnie zapytać o jeszcze jedną, nigdy! Dlaczego nie możesz po prostu iść kurwa z jakąś dziwką. W ten sposób wszyscy możemy być szczęśliwi. Wszystko może być jak z bajki - mruknęłam sarkastycznie.
Otworzył usta i znów zaczął mówić, ale Rachel ukazała się u jego boku, mówiąc do niego - Ona to stanowczo stwierdza, wstań i idź już.
- Co? - zapytał kompletnie zdezorientowany
- Powiedziałam byś odszedł stąd. Nie będziesz siedzieć obok Mel - powiedziała stanowczo.
- Nie, to jest moje miejsce - powiedział,
Zanim zdążył dokończyć zdanie, Rachel złapała go za koszulę i pochyliła się tak, że stanęli twarzą w twarz. Jego oczy rozszerzyły się i przeniósł j do tyłu głowy, strach wynika z wzrokiem.
Jej słowa byly dość mocne.
- Odpieprz się. Idź bo zaraz cię coś zaboli i nigdy nie będziesz mógł mieć dzieci.
Przęłknął slinę, dzięki czemu było widać jego ruch jabłka Adama. Nagle wyleciał z fotela i ruszył w dól korytarza na miejsce Rachel.
Starałam się nie wybuchnąć śmiechem. Chichot zaatakował mnie, moje ramiona drżały. Ścisnęłam powieki kiedy Rachel usiadła obok mnie.
- Bułka z masłem - otarła wyimaginowany kurz z ramienia.
Zaczęłam śmiac się głośniej. Po chwili Rachel dołączyła. Po kilku minutach uspokoiłam się i otarłam łzy. 
- Tak... co dokładnie stało się ostatniej nocy - zapytała.
Mój chichoczący uśmiech zniknął zupełnie. Spojrzałam na moje palce na kolanach, momentalnie mój nastrój się zmienił. Westchnęłam i powoli zaczęłam wyjaśnieć jej wszystko.
Od przypadkowego pocałunku Daniela, aż do tego, że się coś zdarzyło z Justinem na balkonie. Jej szczęka opadła aż do ziemi. Jej usta były szeroko otwarte. Po prostu siedziała gapiąc się na mnie bezgłośnie.
Przygryzłam nerwowo wargę.
- Podobało ci się? - wykrzyknęła
- Nie! - powiedziałam - mam na myśli... nie wiem - potrząsnęłam głową patrząc przed siebie 
- To jest po prostu.. - przerwałam jej
- On jest inni. Mam na myśli, powiedział mi, że on nigdy nie całuje brzydkie dziewczyny.. nazwał mnie wspaniałą, Rachel. Nikt nigdy mnie tak nie nazwal oprócz ciebie i mojej mamy.
Siedziała tam, myśląc przez chwilę - No tak myslę, ze masz rację. Ale ja po prostu nie rozumiem.
- Ja też nie - wzruszylam ramionami wzdychając beznadziejnie.
- Ale co się stało? Dlaczego jesteś wkurzona na niego? - poprosiła bym powiedziała jej więcej.
Westchnęlam - Następnego dnia rano, keidy wstałam miałam wyjść... Nagle Justin dostał sms'a. Jego telefon leżał na podłodze, więc podniosłam go i przeczytałam... - zaytrzymałam sie
- I...? - Rachel powiedziała niecierpliwie - co to znaczy?
Pokręciłam głową z irytacji - Coś, dzięki za ostatnią noc,  xoxo
Rachel siedziała jak kamień przez chwilę - Wow
- Wiem - mruknęłam 
- Ja po prostu nie rozumiem. Wcześniej był taki miły. Wszystko szło dobrze - spojrzałam na nią - Może ja źle - poprosiłam ją niepewnie - Czy pozwolić mu wyjaśnić?
- Nie - potrząsnęła głową - On udaje - stwierdziła Rachel - Pewnie chce się pieprzyć. Przecież on nie może być aż tak miły. To nie jest on. On jest chujem. Chuja nie da się zmienić.
Skinęłam głową - Wiem. Masz rację. Myślałam o tym samym. Wciąż nie mogę uwierzyć, że się dałam na to nabrać. Rzeczywiście myślałam, ze jest inaczej.
Przytuliła mnie - Hej, wszystko będzie dobrze. Nie winię cię. Każdy popełni błędy. Gdybys spadła...
Śmiałam się, kiwając głową - To prawda.
Pociągnęłam nosem wycierając łzy spod oczu, które pojawiły się. - Nie martw się o to. Tylko nie pozwól by dostał się do ciebie.
- Uwierz mi, staram się. 
- Wiem kochanie. Ale wszyscy wiemy, że Justin jest po prostu pochłonięty pizdami.
- Rachel - syknęłam, uderzając ją w ramię.
Roześmiała się, kładąc ręce w górę defensywnie - Hej, jesteśtym co jesz - zażartowała.
Moja twarz ukazywala obrzydzenie i patrzylam na nia z odrazą - Łeee - jęknęłam,
Ona po prostu śmiała się z mojej reakcji.

______
To kochani powracamy, wszystko już działa z czego jestem mega zadowolony! Przypominam wam, że jestem chłopakiem a nie dziewczyną :)
Mam nadzieję, ze nikt nie zapomniał o tym tłumaczeniu :)
Pozdrawiam @swwaager - tt

czwartek, 6 czerwca 2013

Rozdział 21

Melanie’s POV

Moje oczy otwierały się powoli, rozejrzałam się dookoła. Pamiętam, że byłam w pokoju Justina i nagle obrazy z ostatniej nocy przemknęły przez mój umysł. Przypomniałam sobie wszystko, od małej rozmowy az do pocałunku.
Powoli zaczęłam się uśmiechać. Muszę przyznać, że po ostatniej nocy, Justin nie zdobył ani trochę szacunku ode mnie. Poprawnie po raz pierwszy powiedział moje imię. Wydawało się to naprawdę słodko, zwłaszcza kiedy zapytał mnie czy wszystko w porządku.
Mój uśmiech automatycznie opadł, kiedy przypomniałam sobie kim on naprawdę jest, palant.
Ale może się zmienić, w nocy zachowywał się jak inny człowiek.
Nie wiem co już do niego czuję. Mam na myśli ostatnią no, a teraz? Teraz nie wiem.
Pokręciłam głową i westchnęłam. Usiadłam, wyciągając ręce przed siebie. Widziałam jak Justin śpi na kanapie. Miał na sobie dresowe spodnie i był bez koszulki. Patrzyłam w zachwycie na jego tułowia. Trzeba przyznać, ze wyglądał pociągająco bez koszuli.
Patrzyłam na jego twarz. Nie rozumiem tego jak ktos może być tak przystojny. Nadal nie rozumiem, jak mogłam skończyć z kimś takim przystojnym jak on.
Starałam się nie myśleć o tym jak wstałam z łóżka i założyłam buty. Podniosłam bluzę, telefon i spokojnie ruszyłam w stronę drzwi. Przed wyjściem, jeszcze raz spojrzałam na Justina. Jego oczy były zamknięte, a usta lekko rozchylone. Wyglądał tak słodko.
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Nagle zauważyłam rozbłysk światła z podłogi. Spojrzałam w dół i zobaczyłam telefon Justina, leżał beztrosko pod kanapą. Pochyliłam się, podniosłam go i umieściłam na kanapie obok niego.
Byłam cicho. Byłam trochę wdzięczna, ponieważ gdyby było trochę głośniej, Justin mógłby się obudzić. A ja byłam w drodze na zewnątrz. Jeżeli mam być szczera, to nie chcę rozmawiać o ostatniej nocy. Muszę iść się przewietrzyć.
Kiedy stałam zauważyłam, wyświetloną wiadomość. Nie mogłam się powstrzymać by to zobaczyć.
Była to wiadomość która została prawdopodobnie została zapisana. Czytałam to w mojej głowie ' Dzięki za ostatnią noc :) Taylor xo
Po chwili moje usta rozchyliły się, patrzyłam na jego telefon z obrzydzeniem. Usłyszałam cichy dźwięk i jęki i zobaczyłam Justina, który miał otwarte oczy ze zmęczeniem. Przeciągnął się. Chciałam urwać mu głowę. Zobaczył mnie i uśmiechnął się ciepło.
- Dzień dobry - powiedział ochrypłym głosem, siedząc leniwie.
W tym momencie byłam tak wkurzona. Chwyciłam swój telefon patrząc się na niego, zanim wstał. Uderzyłam go w pierś.
- Ah - zawołał, a jego twarz była w szoku.
Podrapał się w pierś w miejscu gdzie go uderzyłam.
- Czekaj - zawołał.
Zacisnęłam pięść przed drzwiami Rachel. Zapukałam głośno i nie dostałam żadnej odpowiedzi. Niecierpliwie zapukałam jeszcze raz. Drzwi powoli się otworzyły i Rachel stała patrząc na mnie.
- Uspokój się! - jęknęła nieprzytomnie, próbując prawidłowo otworzyć oczy.
Weszłam do środka.
- Gdzie byłaś?! - krzyknęłam.
- Łoł.. - zakryła rękoma uszy. - Proszę mów ciszej! Proszę, jestem na kacu - płakała.
- Gdzie byłaś? - zapytałam
- Wciąż zbyt głośno - narzekała zamykając drzwi.
- Rachel! - krzyknęłam.
- Dobra! Co chcesz? Byłam tu całą noc! Przecież nie będę przychodziła na 23! - przerwała. - Czekaj, gdzie byłaś? - zapytała.
- Spałam w pokoju Justina! Dlaczego nie otworzyłaś mi drzwi? Wołałam cię miliard razy!.
- Co? W pokoju Justina? - zapytała sceptycznie - Dlaczego?
- Bo tutaj nie chciałaś mi otworzyć! Czekałam wieki aż otworzysz, a Justin wyszedł z pokoju i zobaczył mnie! - wciąż byłam w złym humorze.
- Czekaj...czekaj. Zacznij od początku - powiedziała.
Westchnęłam.
- Nie teraz, nasz lot jest za pół godziny. Musimy dostać się jak najszybciej na lotnisko. - powiedziałam, uspokoiłam się trochę. Sięgnęłam po moją walizkę, i zaczelam powoli się pakować.
Rachel jęknęła - Czy masz jakieś Advil [wybaczcie nie wiem co to znaczy] - zapytała mnie.
Pokręciłam głową - Przepraszam.
- Fuj, jestem tak teraz zdezorientowana.
- Wytłumaczę Ci kiedy wylądujemy. - powiedziałam.
Nie mogę w to uwierzyć, myślałam, że Justin się zmieni. Niemal roześmiałam się jak myśląc o tym jak to brzmiało. To świnia, on zawsze nią będzie. Pokręciłam głową z irytacją.
- Oh - wymamrotała nerwowo.
Spojrzałam na nią - Co?
- Miałam wyciszony telefon - zagryzła wargę, pokazując mi sześć nieodebranych połączeń ode mnie. Przewróciłam oczami.
___

Rachel i ja ruszyłyśmy w stronę poczekalni, oczywiście od razu zauważyłam Justina. Siedział, noga podskakiwała mu nerwowo. Siedział na krześle w rogu pokoju Chaz'a i Ryan'a.
Zauważył nas. Wyprostował się, jakby chciał coś powiedzieć. Szybko odwróciłam wzrok aby pokazać swój gniew. Usiadłam na fotelu jak najdalej od niego, Rachel usiadła obok mnie.
Justin wstał nerwowo i ruszył w naszym kierunku. Spojrzałam w przeciwną stronę, składając ręce na piersi. Mój szczęka była zamknięta z furii.
Dotarł do nas i mówił ochrypłym głosem - Melanie - zaczął przepraszająco.
- Nic do mnie nie mówi - powiedziałam monotonnym głosem, nawet nie patrząc na niego.
- Proszę, pozwól mi wyjaśnić.
- Justin, odejdź - powiedziałam stanowczo, starając się nie krzyczeć na niego.
Było wiele innych ludzi w tym czasie wokół nas. Justin otworzył usta żeby się odezwać, ale Rachel mu przerwała.
- Słyszałeś ją? Spierdalają zanim zrobię ci... - powiedziała groźnie.
Justin spojrzał na nią, był wyraźnie onieśmielony, ale starał się tego nie okazywać.
- Będziemy siedzieć obok siebie, więc zacznę do niej mówić prędzej czy później - powiedział Rachel
- No to porozmawiaj z nią później. Teraz ja zostaw! - Splunęła. Stał tam przez chwilę.
Nagle Rachel wstała i Justin natychmiast cofnął się.
- Odchodzę - wymamrotał defensywnie. śpiesząc się z powrotem na swoje miejsce, patrząc przez ramię, aby upewnić się, że nie była za nim.
Parsknęłam cicho, jak Rachel usiadła - Dzięki - zaśmiałam się, patrząc na nią.
- Co? - zaśmiała się.
Uśmiechnęłam się do niej. Nie wiem co bym bez tej dziewczyny zrobiła.

***
Wybaczcie, że tak długo czekacie.
Niestety rozdziały będa różnie dodawane ponieważ koniec roku i nie mam czasu :/.
Zauważyłem, ze pod ostatnim tłumaczeniem było sporo kłótni.
Jak tak chcecie mogę skonczyc to tłumaczyć.
Pozdrawiam @swwaager

sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział 20

Rozdział zawiera treści +18

Justin’s POV

Melanie weszła do środka, zostawiając mnie tutaj samego. Mogę tylko powiedzieć, że naprawdę ona dobrze całuje, pewnie tego nie wie.
Stałem tu przez chwilę myśląc co robić. Zauważyłem, że z powrotem położyła się na łóżku, okrywając się kocem. Spojrzałem na wypukłość w spodniach i zobaczyłem, że ułożył się namiot.
Wspaniale.
Westchnąłem wchodząc do środka. Wróciłem do myślenia o tym jak pozbyć się tego. Może powinienem pójść do łazienki i po prostu go szarpnąć? Nie, ona łatwo może mnie usłyszeć.
Fuj, nie ma sposobu. Trzeba po prostu pójść spać. To jest dla mnie zbyt bolesne, by o tym myśleć. Ja potrzebuję seksu.
Naglę do głowy wpadł mi genialny pomysł. Pójdę go szarpnąć na plaży. Bynajmniej będę mieć trochę prywatności. Wszyscy chyba raczej już śpią.
Wstałem i wyszedłem na zewnątrz. Udałem się do windy i kliknąłem przycisk strzałki w dół. Gdy usłyszałem 'ding' drzwi się otworzyły. Słyszałem jakiś nieznośny chichot z wewnątrz, kiedy całkowicie drzwi się otworzyły , widziałem tę samą blond laskę, która zaprosiła mnie na ognisko.
- To chyba jakieś żarty - powiedziałem pod nosem.
Stała tam, śmiała się pijana do telefonu, a w drugiej ręce trzymała puszkę Jim Bean. Kiedy zobaczyła mnie, westchnęła z podnieceniem.
- Justin? - zapytała głośno
- ... Yyy, hej - niepewnie odpowiedziałem.
Roześmiała się głośno, ponownie. Niechętnie wszedłem do środka, nacisnąłem przycisk w holu.
- Dokąd idziesz? - zapytała, upuszczając telefon.
- Uh, nie wiem.. - powiedziałem ignorując jej pijaństwo.
- Dlaczego nie przyszedłeś do mnie? - zapytała uwodzicielsko, opierając się o mnie, kładąc dłoń na mojej piersi.
- Uhm, nie jestem pewien - zaczęła mnie całować, przerywając mi.
Miała wszystko pod kontrolą, przycisnęła mnie do ściany, gdzie nie było sposobu by uciec. Rzuciła prawie pustą puszką alkoholu i objęła moją szyję, wpychając język do ust. Wtedy zdałem sobie sprawę, że ona może rozwiązać mój 'problem'.
Moje dłonie spoczywały na biodrach, następnie zsunęły się na jej tyłek. Przybliżyła się do mnie i ocierała o mojego członka. Natychmiast jęknęła z rozkoszy. Poczuła mojego członka i zachichotała.
- Kto jest szczęśliwy? - uśmiechnęła się.
Jej ręka leciała po moim torsie i zaczęła ponownie mnie całować. Czułem ją przez moje dresowe spodnie.
Winda się zatrzymała i usłyszeliśmy 'ding' i drzwi natychmiast się otworzyły. Odsunęła się, wciąż uśmiechając się złośliwie. Wyszła - Chodź - powiedziała manipulacyjnym głosem.
Szedłem za nią, nieco zniecierpliwiony. Naprawdę chciałem ją pieprzyć, teraz.
Otworzyła drzwi. Słyszałem jak śpiewa kołysankę, i uznałem że bardzo opita musi być. Udaliśmy się do środka i skoczyła na łóżko, gdzie również poźniej wlazłem tam. Otworzyłem usta, a ona skopiowała moje działania. W ciągu kilku minut oboje byliśmy zupełnie nadzy i pod kołdrą.
Rozszerzyła szeroko nogi i położyłem się na niej. Wszedłem w nią i poczułem natychmiast uczucie błogości. Jęknęła głośno, najwyraźniej czując się tak samo jak ja. Chwyciłem jej pierś i macałem je. Pocałowałem ją w szyję, ssąc skore. Umieściłem moje usta na lewej piersi, biorąc je w usta. Ssałem jej cycki, i lekko szarpałem sutek.
Nadal ją pieprzyłem. Szlifowała swój tyłek na mnie i moje oczy powędrowały do tyłu głowy. Podniosła talię, a następnie zatrzasnęła ciało w dół na mojego penisa. Moja ręka sięgnęła do jej łechtaczki, gdzie zacząłem okrą zac ją. Jej jęki były coraz głośniejsze.
Przetarłem jej łechataczkę szybciej i pchnąłem moje biodra w górę. Jej łechtaczka zacisnęła się wokół mojego fiuta, a ona krzyczała moje imię prawie jakby ją to bolało 
- Och Justin!
Czułem jak uwolniła całego mojego penisa. Ciężko oddychała. Mój członek był już tak blisko.
- Cholera! - przysięgałem - Nie mam prezerwatywy!
Zeszła ze mnie i pochyliła się tak, że mój kutas był tuz przed jej twarzą. Złapała mnie i umieściła go w swoich ustach, ssąc delikatnie.
- Kurwa - jęknąłem. Mój oddech był ciężki.
Poruszała głową w górę i w dół. Jej język wirował dookoła i chwyciłem tył jej głowy, pochylając ją mocniej. Jęknąłem głośniej, a mój kutas zaczął ponownie pulsować. Ssała go coraz mocniej, i czułem że zaraz dojdę, jęknąłem z rozkoszy jak to zrobiłem.
Wszystko połknęła i odsunęła się. Również starała się złapać oddech. Położyła się obok mnie, owijając rękę wokół mojego tułowia. Gdy złapałem oddech, spojrzałem na nią aby zobaczyć ją we śnie. Usta rozchylone, z buzi ślina kapie jej na poduszkę.
Musiałem powstrzymać się śmiać.
- Atrakcyjna
Podniosłem jej rękę. Przeciągnąłem rękę przez włosy, nie troszcząc się gdzie jestem. Mam teraz satysfakcję, założyłem moje dresowe spodnie. Podniosłem koszulkę i rzuciłem ją na moje ramię, dzięki czemu mogłem wyjść z pokoju, nie zadając sobie trudu, aby spojrzeć wstecz.
Wszedłem do windy i pojechałem z powrotem na swoje piętro. Otworzyłem drzwi od swojego pokoju i zobaczyłem śpiącą Melanie na łóżku. Wyglądała tak spokojnie. Uśmiechnąłem się do niej łagodnie, podziwiając jej piękno.
Ziewnąłem i spojrzałem na zegar. Była 3 nad ranem. Cholera.
Czułem się wyczerpany. Udałem się na niewygodną kanapę. Zasnąłem myśląc o scenach, które miały miejsce wieczorem na werandzie


***
Macie rozdział 20, następny nie wiem kiedy.
TERAZ WAM PASUJE? WSZYSTKO IDEALNE, BEZ LITERÓWEK ITD.
Będę szczery, jeżeli by jedna osoba tego nie skrytykowała 
to każdy by dalej tego nie krytykował, a więc jeżeli wam to przeszkadza
to nie czytajcie, też mam własne życie, i nie zwracam czy robię jakieś literówki.

Bardzo mnie cieszy, ze coraz więcej chłopaków czyta to tłumaczenie.
Jeżeli masz jakies pytanie możesz smiało napisać na twitterze :)
@swwaager
Pozdrawiam :))